Zmarł śp. prof. Paweł Rościszewski
Z głębokim żalem informujemy, że w wieku 97 lat zmarł śp. prof. Paweł Rościszewski, Sodalis Marianus, ojciec pięciorga dzieci, dziadek 21 wnuków
i pradziadek 29 prawnuków, Członek Honorowy Klubu Inteligencji Katolickiej, inżynier chemik, prekursor krzemoorganiki w Polsce.
Był jednym z ostatnich żyjących członków powojennej Sodalicji Mariańskiej Akademików (SMA) w Warszawie. Uśmiechnięty, serdeczny, pokorny, rozmodlony – takim go zapamiętamy.
„Fundamentem jego pięknego, pracowitego i długiego życiabyły trzy wartości: Bóg, rodzina i praca. Pozostaje dla nas wzorem i mistrzem” – czytamy w nekrologu od rodziny śp. prof. Rościszewskiego.
Urodzony 1 stycznia 1928 r. Paweł Rościszewski, studiując na Wydziale Chemicznym Politechniki Warszawskiej, w 1947 roku włączył się w działalność duszpasterstwa akademickiego przy kościele św. Anny, a potem, po kursie kandydackim wstąpił do Sodalicji Mariańskiej. Ślubowanie złożył 2 lutego 1949 r. W sodalicji pociągało go to, że programem formacji była praca nad samym sobą, nad wyrobieniem charakteru i rozwojem głębokiego życia religijnego, opartego na liturgii, życiu sakramentalnym i znajomości Pisma św.
Wtedy też jego już stałą praktyką stał się udział w codziennej Mszy św., i zwyczaj ten zachował aż do końca życia. Będąc już na emeryturze codziennie uczestniczył w Eucharystii w swoim parafialnym kościele św. Stanisława Kostki na Żoliborzu, a w niedziele i święta
w kościele św. Marcina na Starym Mieście.
Dwa lata temu, w obszernym wywiadzie dla Sodalisa Marianusa (2/2023) tak wspominał czasy akademickie w sodalicji: „Mieliśmy spotkania sodalicyjne, rekolekcje, wyjazdy. Oprócz codziennej Mszy św., regularnie przystępowałem do spowiedzi – miałem stałego spowiednika. Niezwykle ważna była codzienna modlitwa, Liturgia Godzin, czytanie Pisma św., medytacja, Różaniec. To wszystko staram się praktykować do dziś. Oczywiście ważny był wymiar maryjny. Wynikała z tego konieczność służby Bogu i ludziom. Szczególnie uroczyście obchodziliśmy wszystkie święta maryjne, wyjeżdżaliśmy na Jasną Górę”.
Paweł Rościszewski pasjonował się chemią. Po ukończeniu studiów na Wydziale Chemicznym Politechniki Warszawskiej rozpocząłem pracę w Instytucie Chemii Przemysłowej na Żoliborzu, z którym był związany aż do emerytury, a nawet dłużej (przez blisko 68 lat). Specjalizował się w chemii i technologii polimerów krzemoorganicznych, tzw. silikonów. Mają one rozmaite zastosowania w wielu gałęziach gospodarki i życia codziennego. Jego dorobkiem naukowym są 4 monografie, ok. 100 publikacji i 50 patentów.
Niezwykle ważne było dla niego życie rodzinne. Wychował z żoną pięcioro dzieci. „Rodzinę traktowaliśmy i jako osobiste powołanie, i jako teren apostolstwa, gdyż postawa i działalność małżeństw uformowanych w duchu sodalicyjnym powinna promieniować na innych. Dzięki temu następowało odrodzenie rodziny katolickiej i szerzej, społeczeństwa. Rodziny sodalicyjne żyły głębokim życiem wewnętrznym, łączyły się w związki przyjaciół, podejmowały szeroko zakrojone działania społeczne” – mówił w Sodalisie.
Świadomość wielkiej wartości życia rodzinnego, również na polu apostolskim, sprawiło, że prof. Rościszewski współtworzył Sekcję Rodzin Klubu Inteligencji Katolickiej, pracował też w Komisji Rewizyjnej KIK.
W związku z malejącym, na skutek kolejnych śmierci, gronem sodalisów SMA kilkanaście lat temu zrezygnowano z corocznych październikowych nabożeństw w intencji zmarłych sodalisów. Rozpoczęły się za to kilka razy w roku spotkania w Domu Rekolekcyjnym przy kościele św. Stanisław Kostki na Żoliborzu. Spotkania te, w których uczestniczyło zwykle kilkanaście osób, rozpoczynały się zawsze Mszą św. Potem odbywało się spotkanie w salce, mające na celu przede wszystkim podtrzymywanie więzi między już starszymi i schorowanymi sodalisami. Dodatkowo zawsze proponowany był przez prezesa Federacji SM jakiś temat formacyjny, związany z aktualnymi wydarzeniami w Kościele
i Federacji. Podczas spotkań październikowych śp. Paweł Rościszewski prowadził zawsze modlitwę za zmarłych sodalisów, odczytując ich nazwiska z kartki. Była to też okazja do wspominania tych osób, z których każda była na swój sposób wyjątkowa.
Spotkania w Amicusie zakończyły się wraz z wybuchem pandemii. Dwa lata temu Paweł Rościszewski mówił: „Obecnie, obok życia w licznej i kochanej rodzinie, pozostała mi codzienna Msza święta w kościele św. Stanisława Kostki i u św. Marcina przy ul. Piwnej w niedziele i święta, lektury, internet oraz kontakty telefoniczne z przyjaciółmi”.
Śp. Paweł Rościszewski został pochowany na cmentarzu przy ul. Wałbrzyskiej w Warszawie.