Strona główna  /  Święci i błogosławieni  /  Święty Kaspre del Bufalo

Święty Kaspre del Bufalo

 21 października wspominamy w Kościele św. Kaspra del Bufalo, sodalisa, założyciela Zgromadzenia Misjonarzy Krwi Chrystusa.

Ten niezwykły kapłan miał niesamowity talent krasomówczy. Jego kazania trwały nawet po kilka godzin, słuchały go tłumy poruszonych ludzi, nazywano go wręcz „nowym Pawłem", czy „morzem elokwencji". Wiele osób pod jego wpływem się nawracało. Co ciekawe, wcale nie lubił mówić kazań. „Kasper był ogromnie nieśmiały, zwłaszcza kiedy chodziło o mówienie przed publicznością... Aby wystąpić przed ludźmi musiał na siłę przezwyciężać typowy dla niego strach i niechęć do publicznych wypowiedzi" - wspominał jego towarzysz i bliski współpracownik Merlini.

Kasper nie lubił również podróżować, ale mimo wszystko to robił, bardzo często wyjeżdżając na misje. Za każdym razem, jak miał udać się w podróż, miał nerwowe skurcze. Cierpiał z powodu depresji i ciągłych lęków, np. bardzo bał się ciemności. Do tego stopnia, że nocą zawsze zostawiał zapalone światło. Był bardzo wrażliwy, dręczyły go różne skrupuły i wyrzuty sumienia, co zabierało mu wewnętrzny pokój i przeszkadzało w pracy. Kiedyś powiedział, że „jego głowa jest jak mrowisko" i prosił o modlitwę, aby Bóg dał mu trochę pokoju. „Jem chleb cierpienia... Czuję się tak źle, że cudem tylko utrzymuję się jeszcze na nogach" - wyznał innym razem. 

Kasper del Bufalo urodził się 6 stycznia 1786 roku w Rzymie. Studiował w Kolegium Rzymskim. Już jako dziecko mówił kazania, najpierw dla zabawy kolegom, a potem przechodniom na placach i rynkach. Zyskał nawet przydomek „małego apostoła Rzymu." Troszczył się o religijne dokształcanie rolników, opiekował się żebrakami i włóczęgami, odwiedzał więźniów i chorych, nie zaniedbując także arystokracji. Angażował się w liczne dzieła charytatywne. Narzucił też sobie surowy plan dnia, posty, umartwienia, nocne czuwania. Już w wieku 20 lat został mianowany kierownikiem hospicjum Santa Galia.

Po święceniach kapłańskich przyjętych w 1808 r. zajmował się głównie ubogimi. Po zajęciu Rzymu przez Napoleona Kasper odmówił złożenia mu przysięgi wierności, za co został zesłany do Piacenzy, a później do Bolonii. 13 września 1812 r. uwięziono go w San Giovanni in Monte, w Bolonii, za powtórne odmówienie złożenia przysięgi na wierność Napoleonowi. 12 stycznia 1813 r. przewieziono go do więzienia w Imoli. Gdy 16 maja 1813 r. po raz trzeci odmówił złożenia przysięgi, został przewieziony do fortecy w Lugo, a 10 grudnia skazano go na wyjazd na Korsykę.

W końcu, w lutym 1814 r., po czterech latach wygnania i niewoli, Kasper wrócił do Rzymu. Powierzono mu zadania głoszenia rekolekcji i misji ludowych na terenie Włoch. Chętnie to robił, ale jednocześnie pragnął podjąć życie jeszcze bardziej radykalnie oddane Bogu. Chciał wstąpić do jezuitów, ale za radą spowiednika i kierownika duchowego zdecydował się na inny krok - 15 sierpnia 1815 r. założył własny zakon, Zgromadzenie Misjonarzy Krwi Chrystusa.

We Włoszech nastąpił wówczas ogromny wzrost ateizacji, o po kraju panoszyły się bandy rozbójników. Co chwila następowały napaście, mordy i rabunki. Kasper, wraz z towarzyszami, z narażeniem życia głosił rozbójnikom Słowo Boże, wzywał do nawrócenia i pojednania. I rzeczywiście, praca ta przynosiła owoce, wielu się nawracało. Kiedy w 1837 r. w Rzymie wybuchła epidemia cholery, pojechał tam, skąd wszyscy uciekali, aby nieść posługę kapłańską umierającym. Co prawda nie zaraził się cholerą, ale trudy służby kompletnie go wyczerpały i umarł 28 grudnia 1837 r. Kanonizował go w 1954 r. papież Pius XII.