Strona główna  /  Propozycje formacyjne  /  Rok 2017  /  Warto czytać Biblię

Warto czytać Biblię

 Warto czytać Biblię regularnie, najlepiej codziennie, rozdział po rozdziale. Mówił o tym znany biblista ks. prof. Waldemar Chrostowski.

W trakcie spotkania w Centralnej Bibliotece Rolniczej w Warszawie ks. Chrostowski, wielki znawca Biblii, laureat Nagrody Ratzingera, przypomniał kilka podstawowych faktów, o których warto pamiętać:

1. Oryginał Pisma św. jest napisany w języku hebrajskim, aramejskim i greckim. Kto nie zna tych języków, musi czytać Biblię w przekładzie na język polski. W 1598 r. ukazał się polski przekład ks. Jakuba Wujka, który przełożył całe Pismo św. z łaciny na polski. Ta Biblia przez kilka wieków była jedynym przekładem i ukształtowała naszą polską kulturę i duchowość. Jednak ten przekład, z czasem, stał się coraz mniej zrozumiały dla odbiorców, dlatego, że przekazywał język sprzed kilku stuleci. Dlatego w latach 50. ubiegłego wieku grupa biblistów, m.in. z klasztoru benedyktynów w Tyńcu, podjęła trud przełożenia Pisma św. z języków oryginalnych (Biblia Wujka była przekładem z łaciny, a więc też nie z języka oryginalnego). W efekcie powstała Biblia Tysiąclecia, a jej pierwsze wydanie ukazało się w 1965 r. Do dziś ten przekład jest oficjalną Biblią Kościoła Katolickiego w Polsce. To właśnie Biblię Tysiąclecia słyszymy w czytaniach mszalnych, w sakramentach, na katechezie. Dodajmy, że jest już kilka wydań Biblii Tysiąclecia, bo ten przekład był kilkakrotnie uzupełniany i ulepszany.

Są też i inne przekłady w języku polskim. Jest Biblia Poznańska, gdzie jednak komentarz do tekstu biblijnego zajmuje więcej miejsca niż sam tekst. Czytanie jej jest więc nieco trudniejsze. Inny przekład to Biblia Paulistów, bardzo uwspółcześniona. O tym przekładzie dość krytycznie wypowiedział się ks. Chrostowski. - Wiara, teologia, zawsze są konserwatywne, w najlepszym znaczeniu tego słowa. Dlatego, że są strażnikiem i nośnikiem Tradycji. Przekład Biblii nie może więc odwzorowywać języka ulicy, języka młodzieżowego. Powinien mieć charakter sakralny i zawierać terminy religijne. Jeżeli są one niezrozumiałe, to musimy poznać, co oznaczają, a nie zastępować je takimi, które tak głębokiej treści ze sobą nie niosą - mówił prelegent.

Wszystkie powyższe przekłady są to dzieła zbiorowe, co oznacza, że różni autorzy tłumaczyli różne księgi. Inaczej jest z Biblią Warszawsko - Praską, która jest dziełem jednego autora: bp. Kazimierza Romaniuka.

Zdaniem ks. Chrostowskiego, w przypadku tej Biblii przekład Nowego Testamentu jest naprawdę dobry. Jeżeli zaś chodzi o przekład Starego Testamentu - lepiej czytać inne przekłady.

2. Przed przystąpieniem do regularnej lektury Pisma św. warto zadbać o swój własny egzemplarz Biblii. Chodzi o to, żeby to była moja własna Biblia. Wtedy zaczynamy ją traktować inaczej, głębiej, staje się częścią naszego życia. Przed lekturą trzeba zrobić znak Krzyża św. Jest to forma wyznania wiary. - Czytanie Pisma św. zakłada pewne przedrozumienie.

Biblia powstała z wiary, jako owoc wiary w Boga. I jej celem jest budowanie, umacnianie wiary. Zatem samej naturze Biblii sprzeciwia się jej lektura ateistyczna, pozbawiona wiary. Gdy do czytania Biblii zabiera się człowiek niewierzący, ateista lub ktoś walczący z Kościołem czy z wiarą, to dokonuje gwałtu na Biblii. Ci, którzy ją zapisali, byli ludźmi głębokiej wiary i chcieli, żeby czytelnicy również budowali swoją wiarę - tłumaczył ks. Chrostowski Podkreślił, że żaden wyznawca judaizmu nie poprzedzi lektury Biblii znakiem krzyża. - Krzyż jest znakiem i symbolem specyficznie chrześcijańskim. I taką również jest chrześcijańska lektura całej Biblii. Tym wszystkim, którzy mówią, że Biblia łączy nas, chrześcijan i wyznawców judaizmu, trzeba powiedzieć, iż łączy nas tak długo, jak jest zamknięta. Natomiast gdy ją otworzymy i zaczniemy czytać, to słyszymy te same słowa, ale rozumiemy i wykładamy je zupełnie inaczej. Nasza, chrześcijańska lektura Pisma św. jest chrystologiczna. I to od początku do końca. Dlatego, że nie tylko Nowy Testament mówi nam o Jezusie. Jezus Chrystus ożywia również orędzie i posłannictwo Starego Testamentu. Tam Jezus jest obecny jako tęsknota, oczekiwanie, pragnienie, nadzieja - mówił biblista.

3. Jak czytać Pismo Święte? Ks. Chrostowski nie zaleca czytania na chybił trafił, czyli otwierania w dowolnym miejscu i oczekiwania, że dany fragment to są właśnie słowa skierowane dziś do mnie przez Boga.

Tego rodzaju lektura trąci trochę magią i traktowaniem Boga instrumentalnie. Bywa, że Bóg odpowiada na takie prośby, ale nie możemy być pewni, że zawsze. Biblista zaleca natomiast czytanie jednego rozdziału dziennie. - Byłoby ideałem, gdyby nazajutrz przeczytać jeszcze raz ten rozdział, co wczoraj, a potem rozdział następny.

I następnego dnia analogicznie. W ten sposób czytamy Biblię dwa razy.

Posuwam się do przodu, a jednocześnie wracam do tego, co było wczoraj.

Wymaga to 15, 20 minut dziennie. Ale ważne jest jedno: by nie opuścić żadnego wersetu. I nie trzeba się przejmować, że się czegoś nie rozumie.

Biblia, tak jak wiara, tak jak miłość, nie są po to, żeby je rozumieć.

To nie jest tak, że bibliści nie mają już żadnych pytań. Im dłużej ktoś zajmuje się Biblią, tym bardziej te pytania są głębsze, ale jest ich wciąż więcej i więcej. Bo my badamy Biblię, a ona bada, komentuje nas - tłumaczył ks. Chrostowski.

Jak podkreślił Biblia wyrosła z pamięci o obecności i działaniu Boga w historii i kształtuje pamięć tych, którzy ją czytają i objaśniają. Najpierw możemy czegoś nie rozumieć, ale potem, w czasie lektury kolejnych rozdziałów, przyjdzie głębsze rozumienie tego, co było wcześniej. Pismo św. zacznie przesiąkać do naszego wnętrza, zaczniemy myśleć biblijnie, będziemy mieć mentalność biblijną.

4. Najlepiej czytać Biblię głośno albo półgłosem. Oczywiście nie zawsze będzie to możliwe, np. ze względu na osoby, z którymi mieszkamy. Ale warto do tego dążyć, ponieważ podczas głośnej lektury zdecydowanie lepiej rozumiemy tekst, łatwiej go przyswajamy, mocniej dociera do nas przesłanie tekstu. Ks. Chrostowski podaje tu przykład koncertu w filharmonii. Siedzimy na widowni i nawet jeżeli mielibyśmy przed sobą zapis nutowy całego koncertu, to przecież nie przyszliśmy tam czytać nut, ale słuchać muzyki. - Biblia, tak jak muzyka, wtedy żyje, gdy ją słyszymy. Sam tekst Pisma może być w pewnym sensie martwy, gdy po niego w ogóle nie sięgamy, albo może nam mówić bardzo mało, gdy go nie słyszymy - podkreślał ks. profesor i dodał, że przeczytać na głos Pismo św., szczególnie publicznie, nie jest łatwo. - Słyszymy w kościele często różnych lektorów, nie tylko świeckich, którzy z różnym powodzeniem, bo z różnym zrozumieniem, czytają dany fragment Pisma św. - zauważył ks. Chrostowski.  Zaznaczył, że czytając Pismo św. na głos udzielamy swojego głosu Bogu, On mówi naszym głosem.

5. Czytając Biblię nie należy skupiać się tylko na tekście. Kontynuując porównania muzyczne: zapis nutowy jest konieczny, ale ostatecznie liczy się muzyka. A więc potrzebujemy mistrzów, którzy nuty przełożą na muzykę. Dopiero wtedy zapis nutowy zaczyna żyć. Albo inny przykład.

Patrzymy przez okno i co widzimy? Drzewa, ludzi, ulicę... Nikt nie powie, że widzi szybę. A przecież najpierw jest szyba, patrzymy przez szybę.

Nie ma okna bez szyby, ona jest konieczna i muszą być specjaliści, którzy ją dobrze zaprojektują, wykonają, zamontują. Jeżeli to zrobią źle, nie zobaczymy dobrze rzeczywistości.

- Gdy czytamy Pismo św. nie zatrzymujemy się na tekście, na literach, objaśnieniach, na tym, co moglibyśmy porównać do szyby. Za tekstem Pisma św. są osoby, wydarzenia, a najważniejszą osobą jest Bóg, który objawił nam tajemnicę swojego życia wewnętrznego. Nie o tekst więc chodzi, ale o osoby i wydarzenia.

Centrum i sednem żydowskiej lektury Pisma św. jest tekst. Natomiast w centrum chrześcijańskiej lektury Pisma św. jest Osoba Boga. Czytając Pismo św. mamy przed sobą zawsze obraz Jezusa Chrystusa, bo On jest fundamentem naszej wiary - podkreślał ks. Chrostowski.

Lekturę Pisma św. kończymy, podobnie jak zaczynamy, znakiem Krzyża św.